Koan o Zdradzie

2019-02-16
Koan o Zdradzie

To był pierwszy dzień jego życia.

Nawet nie dzień, to był pierwszy oddech, pierwsza minuta, pierwsza fala zapachu, dźwięku, światła bez warstwy matczynej, ochronnej skóry.

Pamięta ten moment, jakby stał obok i wszystko obserwował. Pamięta falę spokoju i wdzięczności, że urodził się szybko, ból szybko minął a to, co go najbardziej zadziwiło to, że fala ciekawości tego świata, ludzi go otaczających, ich głosów, zapachów, których już nigdy nie czuł tak wyraźnie, fala jaskrawego światła lamp szpitalnych oraz fala dotyku. Pamięta każdą chropowatość skóry osoby, która brała go na ręce, intensywność wydzielanego ciepła i zapachu. Odróżniał zapach człowieka od zapachu tych wszystkich preparatów szpitalnych. Odróżniał wtedy wszystko.

No tak. Odróżniał także emocje, to było niesamowite, bo bardzo dobrze pamięta to uczucie odróżniania, ale za nic w świecie nie potrafi sobie przypomnieć  jak to dzisiaj zrobić. A właśnie do tego najbardziej  chciałby wrócić.

Chciałby umieć znowu rozróżniać emocje: swoje, bliskich, innych ludzi. Ta pustka była o tyle trudna, iż bardzo często towarzyszył jej sen, sen o tym, jak przychodzi na świat, jak dotyka tych wszystkich zmysłów tak wyraźnie i namacalnie. Pamięta każdą sekundę wrażeń, wystarczy, że otworzy oczy i wszystko znika, jakby ktoś tego miejsca  dotknął czarodziejską różdżką. Znika jak… zaczarowane miejsce.

Tak.

Zrobił już bardzo dużo, by odnaleźć drogę do tych doświadczeń. Rozmowy, spotkania, kursy, szkolenia. Nic, ani odrobinę nie przybliżyły go do pamięci pierwszego dnia życia. Przybliżały tylko do dnia, kiedy odejdzie i zapomni, że w ogóle zdarzył się taki dzień w jego życiu.

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2019 Masters of mental
Agencja iArt