Koan o rzece

2019-05-13
Koan o rzece

Mała rzeka

Dla jednych mała, niezbyt szeroka, ale będąca murem nie do przejścia.

Dla innych duża, bo brak  przejścia przekraczała możliwości.

Dla innych wielka symbolicznie, bo odgradzała dwa sposoby życia, dwa poglądy, dwie społeczności, choć serce do kochania jedno.

Każdego dnia do brzegu rzeki przychodziło dwoje dzieci.

Po jednej stronie stawał dziewczynka długowłosa, niebieskooka, pełna energii i pomysłów.

Po drugiej stronie stał chłopiec, długowłosy, ciemnooki, pełen energii i pomysłów.

Widywali się codziennie. Każdy po swojej stronie, nie znali barwy głosu, bo nie wolno im było rozmawiać, ale znali błysk oczu, gdy wpadali na kolejne pomysły.

Takie ciche porozumienie z czasem zbudowało niewidzialny most, który nabierał widzialnego wymiaru.

Z łąki, z lasu, z domów przynosili kamienie, głazy, kamyczki i układali jeden obok drugiego. I tak urosła tama, most, mostek do przejścia.

Każdego dnia dna z obu stron rosła tama porozumienia między wioskami.

Na początku inni mieszkańcy nie zwrócili uwagi, dopiero gdy mostek nabrał znaczących rozmiarów stawał się chwilą zdumienia kolejnych przechodniów.

Któregoś dnia ostatni kamyk połączył oba mosty. Stał się jeden.

Spojrzeli sobie w oczy, pierwszy raz z tak bliska i podali sobie dłoń.

Obudził się nowy świat do życia.

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2019 Masters of mental
Agencja iArt